Sklepiki szkolne w Tychach i Bieruniu. Czy interes jeszcze się opłaca?

Aneta Czyrwik
Sklepik szkolny w Zespole Szkół nr 1 im. Gustawa Morcinka w Tychach Witold Naglik
Tak, opłaca się. Odwiedziliśmy 12 tyskich szkół i we wszystkich sklepiki dalej funkcjonują. Na przerwach przy bufetowych ladach ciągle panuje tłok, a sprzedawcy nie mogą narzekać na brak ruchu.

Inaczej sytuacja przedstawia się w Bieruniu, gdzie sklepik przy LO im. Powstańców Śląskich trzeba było zamknąć.
- Ustawa spowodowała, że sklepik by na siebie nie zarobił. Do zamknięcia interesu przyczynił się też fakt, że w liceum było bardzo mało uczniów, tylko 199. Już wcześniej sprzedawaliśmy tylko 30 bułek, a największym powodzeniem cieszyła się cola i batoniki. Co więcej, naprzeciw otworzono bufet szkolny, który oferował obiady na ciepło, więc nie mieliśmy szans przetrwać - mówi Sebastian Sklorz, właściciel sklepiku w LO w Bieruniu.
W Tychach najlepiej wiedzie się tym, którzy prowadzą punkty sprzedaży w szkołach średnich, dlatego że licealiści zaakceptowali brak słodyczy.
- Gimnazjalistom bardziej brakowało słodkości w ubiegłym roku szkolnym. Teraz, jeśli mają smak na słodkie, to kupią sobie drożdżówkę. Ale myślę, że gdyby nie uczniowie z technikum, trzeba by sklepik zamknąć, bo gimnazjaliści przychodzą tu bardzo rzadko - mówi Halina Domaradzka ze sklepiku w Zespole Szkół nr 2 w Tychach.
W III_ LO w zeszłym roku utarg był zadowalający, a kanapek sprzedawano więcej niż teraz.
Zdecydowanie najlepiej sprzedają się bułki. A rodzajów jest mnóstwo : z szynką, serem, twarożkiem, mozarellą i pomidorem, sałatą i ogórkiem, pastą jajeczną i pasztetem. Rodzaj bułki też jest do wyboru: są zwykłe białe, ciemne grahamki, pełnoziarniste i orkiszowe. Koszt bułki to najczęściej 3zł. Cen obniżyć nie można, ponieważ produkty, które trzeba do nich włożyć, są coraz droższe. Uczennica IV LO Dorota Zawiła mówi: „Śniadanie zawsze kupuję w szkole. Wiem, że wszystko jest świeże, no i każda bułka jest smaczna. Najczęściej kupuję tę z twarożkiem.”
Krzysztof Szostek z tego samego liceum także chwali smak szkolnych bułek, kupuje najczęściej te z warzywami i szynką. Jednak słodkości i napojów nie kupuje w szkole.
- Wolę iść do pobliskiego sklepu, jest większy wybór i niższe ceny - mówi.
Podobnego zdania jest Rafał Scholz z IV LO. - Najbardziej lubię bułkę z szynką i kupuję ją na śniadanie, bo nie robię go sobie w domu. Ale inne przekąski kupuję w sklepie spożywczym obok, przynajmniej nie ma kolejek - mówi.
Natomiast Karolina Kowalska z tego samego liceum woli kupować w sklepiku szkolnym, który jest na miejscu. A na śniadanie najbardziej lubi bułkę z sałatą, pomidorem i jajkiem.
A co z drożdżówką? Od września drożdżówka wróciła do sprzedaży, ale jest teraz mniej słodka i ma obniżoną zawartość tłuszczu. Większość uczniów chętnie je kupuje. - U nas zamawia się codziennie 15 sztuk i wszystkie zawsze się sprzedają – mówi Halina Domaradzka ze sklepiku w Zespole Szkół nr 2.
Mateusz Sobociński, uczeń IV LO, powiedział, że najchętniej na śniadanie kupuje właśnie drożdżówki, bo bardzo je lubi. Są też jednak tacy uczniowie, którzy nie lubią słodkiego pieczywa.
- Mnie oosbiście drożdżówek w sklepiku nie brakowało. Kiedy wprowadzono te ustawy, w sklepiku był większy wybór zdrowszego pieczywa i nawet, kiedy drożdżówki wróciły, ja wolę kupić świeżą bułkę razową - mówi Kasia Skapczyk z II LO im. Norwida.
Jeśli chodzi o batoniki, dopuszczalne do sprzedaży są tylko te, które na 100g produktu zawierają mniej niż 15g cukru. Mimo to w niektórych sklepikach można zauważyć batoniki typu: „Snickers” czy „Kinder Bueno”, które tę normę przekraczają.
- Ja nie widzę nic złego w sprzedawaniu w szkole słodyczy, sama czasem coś sobie kupię, kiedy mam ochotę – mówi Dorota Zawiła z IV LO.
- Moim zdaniem, zakaz sprzedaży batoników w sklepikach jest bezsensowny. Jeśli ktoś chce, to i tak go kupi, w jakimkolwiek innym sklepie - mówi Kacper Żmuda, także z IV LO.
W szkołach podstawowych często sklepików się nie prowadzi. Jednak jeśli już są, asortyment jest pod szczególnym nadzorem, choć zdarza się, że sprzedaje się dzieciom żelki. Natomiast w SP 35 wśród najmłodszych klientów dobrze sprzedają się kolorowe kanapki z chleba orkiszowego ( cena: 2zł), a nawet zapiekanki ze świeżych składników i podawane na ciepło. Dzieci mogą kupić też hot dogi z bułki orkiszowej, a parówki do nich przygotowywane są na parze w specjalnym urządzeniu.
Prócz bułek i drożdżówek w sklepikowych lodówkach dostrzec można serki wiejskie, jogurty zbożowe i naturalne, a nawet zupy krem z warzyw. Na półkach są wafle ryżowe i paluchy kukurydziane. W sklepikach można kupić też sałatkę owocową lub jabłka i banany oraz świeżo wyciskany sok z marchewki. Chętnych nie brakuje

Czy tematy maturalne wyciekły?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie