Ostatnie pożegnanie Brygidy Frosztęgi-Kmiecik, jej męża Dariusza Kmiecika i ich synka

Karol Świerkot
Brygida Frosztęga-Kmiecik mówiła o życiu i ludziach - zawsze skromna i uśmiechnięta, do tego pracowita i konsekwentna - taką poznali ją, jeszcze w szkole nauczyciele, później współpracownicy z TVP Katowice. I taką ją zapamiętają.

Brygida Froszega-Kmiecik, dziennikarka TVP Katowice, lędzinianka, wraz z mężem, redaktorem Faktów TVN i ich 2 letnim synkiem, ofiary wybuchu gazu w kamienicy przy Sokolskiej w Katowicach, zostali we wtorek pochowani na cmentarzu komunalnym w Katowicach.

Na mszy żałobnej w Archidiecezji Chrystusa Króla zebrali się rodzina, znajomi, przyjaciele, ale także widzowie. Bo Brygida Frosztęga-Kmiecik była wydawcą Magazynu Reporterów telewizji TVP Katowice, autorką reportaży. Przede wszystkim zajmowała się tematyką społeczną, ale też historią. Była laureatką wielu nagród, w tym m.in. konkursu dziennikarskiego Silesia Press w 2008 roku. Do tych sukcesów zaprowadziły ją rzetelność, pracowitość, upór i konsekwencja, których nie brakowało jej już w czasach szkolnych.

- Jeśli każda śmierć jest zawsze przedwczesna i nigdy nie w porę, to cóż powiedzieć o nagłej śmierci całej rodziny z małym dzieckiem? Ich pełna bólu śmierć wbrew pozorom nie jest nonsensem i absurdem. Już teraz Brygida, Dariusz i mały Remigiusz dają nam wszystkim bezcenną lekcją w naszym świecie goniącym za newsem, głodnym sensacji, w świecie zachowującym się jakby Boga nie było. Młoda tragicznie zmarła rodzina z naszego miasta przypomina, że życie jest po prostu kruche - mówił w czasie homilii metropolita katowicki abp Wiktor Skworc.

- Brygida, Dariusz i mały Remigiusz dają nam bezcenną lekcję w świecie porażonym materializmem, kultem przyjemności, goniącym za newsami i głodem sensacji, w świecie zachowującym się, jakby Boga nie było, jakby doczesność miała trwać wiecznie. Młoda, tragicznie zmarła rodzina z naszego miasta wstrząsająco przypomina, że życie jest po prostu kruche. Przemijamy, wszyscy bez wyjątku, i zdążamy ku wieczności - powiedział.
Mówił, że zmarli byli ludźmi prawymi, przekonanymi o wartości rodziny, szczerze oddanymi pracy, wykonywanej z odwagą, profesjonalizmem i życzliwym zainteresowaniem losami najbardziej wydziedziczonych. - Ukazywali, że dziennikarstwo to nie tyle zawód, co powołanie, misja zmagania się o lepszy świat - mówił abp Skworc.
- Praca dziennikarska jest trudna i ogromie absorbująca. Koniec jednego wydania oznacza początek następnego. Terror ciągłego pośpiechu, żeby zdążyć z materiałem, nieustający stres. (...) Dylematy moralne, gdy nosi się w sercu tylu ludzi, z niepokojącym nieraz pytaniem - czy kogoś nie skrzywdziłem, czy dobrze zrobiłem, czy można było jeszcze lepiej?" - dodał.

"Ładnie się życie układało" - mówił podczas uroczystości żałobnych Kamil Durczok, nawiązując do tytułu jednego z reportaży Brygidy Frosztęgi-Kmiecik i wskazując na analogię do życia małżeństwa młodych dziennikarzy, przerwanego przez tragiczną katastrofę.

Wspomnienia nauczycieli, kolegów i współpracowników Brygidy Frosztęgi przeczytacie w piątek w Dzienniku Zachodnim

Nowe rozporządzenie w związku z pandemią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie