Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Tychach: kpt. Stanisław Turski

Jolanta Pierończyk
Kpt. Stanisław Turski podczas 5. obchodów Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych w Zespole Szkół nr 1 w Tychach Jolanta Pierończyk
Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych w ZS 1 im. Gustawa Morcinka - po raz piąty. Jednym z punktów obchodów było spotkanie młodzieży z żołnierzem wyklętym, kapitanem Stanisławem Turskim, który w wieku 16 lat wstąpił do Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Kpt. Stanisław Turski, żołnierz Brygady Świętokrzyskiej, rocznik 1928. Miał 11 lat, gdy wybuchła II wojna światowa.
- Do naszej Wiślicy Niemcy wkroczyli 8 września. Z naszej szkoły powyrzucali ławki i książki, zaówno te z biblioteki, jak i biblioteki kierownika. Duże to były księgi. Brałem je po jednej lub po dwie i zanosiłem do domu, zwłaszcza historyczne księgi Karola Szajnochy i czytałem. Pochłonięty lekturą zapomniałem nawet zasłonić okna, kiedy nadszedł wieczór, a wiadomo, że podczas wojny obowiązywało zaciemnianie okien - wspomina kapitan Stanisław Turski. - Z tej lektury rodził się we mnie patriotyzm. Cieszyłem się, kiedy Polska zwyciężała, płakałem, gdy przeżywała klęskę.

W czerwcu 1944 r., kiedy miał 16 lat postanowił przystać do partyzantów. Starszy brat był na wojnie.
- Umówiłem się z dwoma kolegami, że razem pójdziemy do lasu, ale oni w umówionym miejscu się nie pojawili. Więc poszedł sam. Mama płakała, a ja ani przez moment nie myślałem o niebezpieczeństwie. Do głowy mi nie przyszło, że mogę zaraz zginąć i tyle będzie mojej wojaczki. Chciałem po prostu walczyć w obronie mojej ojczyzny - mówi.

Partyzanci znajdowali się 8 km od rodzinnej wsi Turskiego. Kiedy tam dotarł, wartownik spytał, gdzie idzie.
- Do was - odpowiedział 16-latek.

Dowódca oddziału, kapitan Step, nie mógł się jednak nim zająć, ponieważ szedł z oddziałem do kościoła. Do spotkania doszło po południu.
- Kapitan widział, że może nie mam doświadczenia, ale mam wiedzę zdobytą podczas lektur wyrzuconych ze szkoły książek i przyjął mnie - opowiada kpt. Turski.
Ponieważ miał czarną czuprynę, jedna z sanitariuszek powiedziała, że będzie używał pseudonimu Czarnocki.

Nazajutrz podczas porannego apelu został zaprzysiężony, po czym dowódca powiedział, żeby poszedł po broń.

Nie wierzyłem własnym uszom. Nie mogłem uwierzyć, że dostanę prawdziwą broń,. Dostałem karabin z I wojny światowej. Był to mauser, który ściskałem jak jakąś świętość. Do tego dostałem chlebak i kilkanaście naboi. Byłem bardzo szczęśliwy

- mówi.

Potem przyszedł czas na ćwiczenia oraz naukę posługiwania się bronią, a także stania na warcie.

Czym się zajmowali partyzanci? Bronieniem ludności cywilnej. Brygada Świętokrzyska ma na swoim koncie m.in. wyzwolenie obozu koncentracyjnego w Holiszowie w Czechach.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Po wojnie część żołnierzy wyklętych zdecydowała się na opuszczenie kraju, kpt. Stanisław Turski zdecydował się na pozostanie. Żeby uniknąć represji, schronił się na Śląsku, w Gliwicach, gdzie mieszka od 1946 r.

Nie jestem wielkim bohaterem, ale coś dla Polski zrobiłem i wy też coś dla Polski zróbcie

- powiedział do młodzieży.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie