Mowa śląska w literaturze. Używają jej Alojzy Lysko, Jerzy Ciurlok, Marcin Melon...

Jolanta Pierończyk
Spotkanie w Muzeum Miejskim w Tychach podczas wystawy "Silesius" Jolanta Pierończyk
Mowa śląska w literaturze - taki był tytuł spotkania w Muzeum Miejskim w Tychach z udziałem Jerzego Ciurloka i Marcina Melona w kontekście wystawy "Silesius", o znakomitych synach tej ziemi, oczywiście różnego pochodzenia, bo - jak powiedziano - Śląsk był w przeszłości małą Unią Europejską.

Język śląski to nie tylko coś, co nas łączy dziś, ale też coś, co nas łączy z przeszłością, z testamentem kulturowym naszych przodków – powiedział europoseł Marek Plura.

Goście spotkania zaczęli od tego, że język śląski wpisuje się w dwoistość życia na Śląsku. Tu zawsze były tematy, o których mówiło się w domu i wśród znajomych, a o których milczało na zewnątrz. W domach mówiło się po śląsku, a na zewnątrz nie wszyscy mogli lub chcieli się do tego przyznać.

- To się nazywa tajemnica środowiskowa. Znam ją, rozumiem, przyzwyczaiłem się do niej, bo nie było innej możliwości, jak życie w podwójnej tożsamości – powiedział Jerzy Ciurlok.

Prócz budowania dumy ze śląskości było też o przywarach. – Jedną z wielkich wad Ślązaków jest „pośmiywność”, uważanie się za lepszych. To noszenie się z pańska jest ewidentnym sukcesem polonizacji na Śląsku – mówił Jerzy Ciurlok.
Natomiast wiele przed nami pracy, by odbudować dawny wizerunek Ślązaka jako człowieka światłego, wykształconego. Żeby Ślązak nie kojarzył się z wielkimi rękami do roboty i małą głową do myślenia, z krupniokiem, „Świętą wojną”, itp.
- Mamy na czym budować naszą tożsamość – podkreślali goście, przypominając, że w XVI i XVII wieku Śląsk był zwany ziemią myślicieli i poetów. – Tę tożsamość powinniśmy budować na wartościach wypracowanych przez wieki, a nie tylko na tym, co nam pozostawiono po roku 1945, tj. pracowitość, pobożność i rodzinność – mówili.

Jeśli nie wrócimy do szacunku do naszej odmienności, umiłowania samorządności oraz szacunki do nauki i sztuki, jeśli z tego nie uczynimy naszego sztandaru, to będziemy tymi z szarymi gębami

– ostrzegał Jerzy Ciurlok.
Goście spotkania zgodzili się, że język śląski ma „specyficzną estetykę”. Że ma „humorystyczne pokłady”. Że pewne dźwięki mogą „brzmieć w uchu zabawnie”. Ale to nie znaczy, że nie może być „nośnikiem poważnych treści”. I takie teksty powstawały od XVIII wieku.

Nowe rozporządzenie w związku z pandemią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie